Afiliacja czy dropshipping, co wybrać w 2026?

Tomasz

Afiliacja a dropshipping brzmią podobnie, bo oba modele pozwalają zarabiać online bez własnej produkcji. Tyle że diabeł tkwi w tym, kto bierze na siebie kontakt z klientem, płatności, wysyłkę, zwroty i reklamacje. I tu robi się różnica, w kosztach, stresie i tempie startu.

W afiliacji polecasz i kierujesz ruch, a sprzedaż i obsługa klienta dzieją się po stronie sprzedawcy. W dropshippingu to Ty sprzedajesz we własnym sklepie, zbierasz płatności i to do Ciebie klient pisze, gdy coś pójdzie nie tak. Prosto mówiąc, jeden model jest lżejszy operacyjnie, drugi daje większą kontrolę.

W tym tekście dostaniesz konkretne porównanie krok po kroku, koszty na start, ryzyka, realne scenariusze zysku i proste przykłady. Dopasujesz wybór do budżetu, czasu i tego, ile ryzyka chcesz wziąć na klatę. Bez lania wody, jedziemy.

Jak działa afiliacja i jak działa dropshipping, najprościej jak się da! 

Zacznijmy od prostego obrazu. W afiliacji jesteś jak dobry znajomy, który poleca sprawdzoną rzecz i dostaje „dziękuję” w formie prowizji. W dropshippingu jesteś sprzedawcą z własnym szyldem, tylko bez magazynu, bo paczkę wysyła dostawca.

Afiliacja to model, w którym kierujesz ruch (np. z bloga, TikToka, YouTube, newslettera) do sklepu lub usługi partnera, a zarabiasz, gdy ktoś kupi przez Twój link. Klient finalizuje zakup u reklamodawcy, a Ty dostajesz prowizję, jeśli system poprawnie przypisze sprzedaż do Twojego polecenia. Pieniądze pojawiają się po zakupie (czasem dopiero po akceptacji i rozliczeniu).

Dropshipping to sprzedaż w Twoim sklepie, gdzie klient płaci Tobie, a Ty zlecasz realizację zamówienia dostawcy, który pakuje i wysyła produkt. Ruch przychodzi do Twojego sklepu (reklamy, SEO, social media), klient kupuje u Ciebie, a zarobek to różnica między ceną sprzedaży a kosztem u dostawcy (minus koszty). Pieniądze wpływają od razu po płatności, ale uwaga, część może wrócić przez zwroty, reklamacje, chargebacki.

Dla szybkiego porównania, spójrz na to:

ElementAfiliacjaDropshipping
Co „sprzedajesz”Polecenie (ruch, kliknięcie, lead, sprzedaż)Produkt w Twoim sklepie
Co kontrolujeszTreść, źródło ruchu, sposób rekomendacjiCenę, ofertę, koszyk, płatności, komunikację
Kiedy dostajesz pieniądzePo zakupie i rozliczeniu prowizjiPo płatności klienta (z ryzykiem zwrotów)

Afiliacja krok po kroku, od polecenia do prowizji

W afiliacji wszystko kręci się wokół jednego: czy potrafisz dowieźć wartościowy ruch. Bez kombinowania. Bez magazynu. Bez pakowania paczek o 23:00.

Typowy proces wygląda tak:

  1. Wybierasz program partnerski (sieć afiliacyjna albo program bezpośrednio u marki). Patrzysz na stawki, zasady, dozwolone źródła ruchu i czas rozliczeń.
  2. Dostajesz link afiliacyjny (czasem też gotowe banery, kody rabatowe, deep linki do konkretnej podstrony).
  3. Tworzysz treść, która realnie pomaga: recenzję na blogu, krótkie wideo na TikToku, poradnik na YouTube, porównanie w newsletterze. Nie chodzi o „kliknij link”, tylko o kontekst. Dlaczego to ma sens? Dla kogo? Z jakimi minusami?
  4. Użytkownik klika w Twój link i trafia do sklepu partnera.
  5. Jeśli kupi, system zapisuje sprzedaż i nalicza prowizję.

I teraz ważny detal, który robi różnicę: cookies i okno atrybucji. Po kliknięciu zwykle zapisuje się plik cookie, który mówi: „ten klient przyszedł od Ciebie”. Tylko że cookie ma czas życia (np. 7, 30, 60 dni), a program ma zasady, komu przypisać sprzedaż, jeśli klient kliknął kilka linków po drodze. Czasem wygrywa „ostatnie kliknięcie”, czasem są inne reguły. W praktyce oznacza to jedno: możesz zrobić świetną robotę, ale jeśli klient wróci inną ścieżką, prowizja może przepaść.

Jest też druga strona medalu. Nie masz wpływu na cenę, dostępność i obsługę klienta. Partner może zmienić cenę, wyprzedać produkt, wydłużyć dostawę, zawalić support. A Ty? Ty poleciłeś. I Ty zbierzesz komentarze w stylu „stary, to nie działa”. Dlatego w afiliacji wygrywa osoba, która dobiera partnerów ostrożnie i buduje zaufanie, a nie tylko poluje na prowizję. PROSTE.

Dropshipping krok po kroku, od sklepu do wysyłki przez dostawcę.

Dropshipping jest łatwy do zrozumienia, bo to klasyczny handel, tylko bez magazynu. Ty robisz sklep i sprzedaż, dostawca robi logistykę. Brzmi lekko? Operacyjnie bywa różnie, bo to Ty świecisz twarzą.

Schemat jest prosty:

  1. Zakładasz sklep (platforma, domena, płatności, regulaminy, polityka zwrotów). Ustawiasz sposób dostawy i kontakt.
  2. Dodajesz ofertę: opisy, zdjęcia, warianty, ceny, stany (albo przynajmniej informację o dostępności). Tu zaczyna się odpowiedzialność, opis ma być zgodny z produktem.
  3. Klient trafia do sklepu z reklamy, SEO lub sociali i kupuje u Ciebie.
  4. Klient płaci Tobie. Ty masz sprzedaż na koncie, ale to jeszcze nie „zysk w kieszeni”.
  5. Ty składasz zamówienie u dostawcy i płacisz za produkt oraz wysyłkę (zależnie od modelu współpracy).
  6. Dostawca pakuje i wysyła paczkę do klienta (czasem bez Twojego logo, czasem z, zależy od ustaleń).

I teraz najważniejsze: w dropshippingu jesteś sprzedawcą, więc na Tobie siedzi odpowiedzialność. Klient nie będzie pisał do hurtowni. Klient napisze do Ciebie. O 6:30 rano. W piątek wieczorem. W święta.

Masz na głowie:

  • Obsługę klienta (pytania przed zakupem, status zamówienia, „gdzie paczka?”).
  • Zwroty i reklamacje (procedura, terminy, decyzje, kontakt z dostawcą).
  • Terminy dostawy (deklarujesz je w sklepie, więc musisz je kontrolować i aktualizować).
  • Zgodność produktu z opisem (parametry, zdjęcia, kompletność zestawu, jakość).

Jeśli dostawca się spóźni albo produkt będzie inny niż w opisie, klient ma pretensje do Ciebie. To Twoja marka dostaje rykoszet. Dlatego w dropshippingu wygrywa nie ten, kto „wrzuci najwięcej produktów”, tylko ten, kto ogarnie dostawcę, proces i komunikację. Jedno źródło problemów mniej, to sto procent spokoju więcej.

Najważniejsze różnice, ryzyko, koszty, marża i odpowiedzialność...

Tu nie chodzi o to, co brzmi „fajniej”, tylko co Ty realnie udźwigniesz. Ile chcesz płacić co miesiąc? Ile stresu bierzesz na siebie? Jak szybko mają pojawić się pierwsze pieniądze, i czy zaakceptujesz, że na początku bywa wolno?

Afiliacja to model lekki operacyjnie, ale zależny od cudzych zasad. Dropshipping daje stery w Twoje ręce, tylko że razem ze sterami dostajesz też burze, reklamacje i zwroty. Zobaczmy to na konkretnych klockach: koszty, marża i odpowiedzialność.

Koszty na start i koszty stałe, co musisz opłacać co miesiąc?

W afiliacji możesz zacząć tanio i spokojnie. Najczęściej płacisz za bazę pod treści, czyli domenę i hosting. Do tego dochodzą narzędzia, które nie są „must have”, ale mocno przyspieszają robotę: coś do pisania i planowania treści, prosta analityka, czasem płatny plugin SEO, czasem narzędzie do researchu słów kluczowych. Jeśli budujesz listę, wchodzi e-mail marketing (na start często da się tanio albo w darmowym planie, potem rośnie wraz z liczbą subskrybentów). Możesz też dorzucić reklamy, ale kluczowe jest to: reklamy w afiliacji nie są obowiązkowe. Dobre SEO, YouTube czy TikTok potrafią dowieźć sprzedaż bez stałego budżetu mediowego. Wolniej, ale stabilniej.

W dropshippingu start wygląda inaczej, bo płacisz za „sklep, który sprzedaje”. Potrzebujesz platformy (abonament lub wdrożenie), domeny, czasem szablonu, wtyczek (płatności, fakturowanie, integracje z hurtownią, wysyłki). Dochodzą bramki płatności i ich prowizje. Dochodzi też coś, co wiele osób pomija w kalkulacji: czas i koszty obsługi klienta. Nawet jeśli robisz to sam, to jest realny koszt, bo zabiera godziny.

I teraz punkt, który potrafi wyłożyć początkujących: bufor na zwroty i reklamacje. W dropshippingu pieniądze wpadają szybko, ale równie szybko mogą wypaść. Zwrot, chargeback, zagubiona paczka, opóźnienie u dostawcy, i Ty musisz to udźwignąć płynnością.

Żebyś miał to w głowie prosto, spójrz na różnicę w logice kosztów:

Obszar kosztówAfiliacja (najczęściej)Dropshipping (najczęściej)
„Wejście”domena, hosting, narzędzia do treściplatforma sklepu, integracje, płatności
Koszty stałeraczej niskie, rosną z rozwojemwyższe od startu, więcej elementów
Reklamyopcjonalne, przyspieszają wzrostczęsto kluczowe do sprzedaży
Ryzyko płynnościmałewiększe (zwroty, chargebacki, koszty obsługi)

Jeśli masz mały budżet i chcesz budować „na spokojnie”, afiliacja zwykle mniej boli. Jeśli chcesz sprzedawać szybciej, dropshipping często wymusza reklamę, i to od pierwszych dni.

Marża i kontrola oferty, gdzie masz wpływ, a gdzie nie?

W afiliacji Twoja „marża” to po prostu prowizja. Z góry ustalona. Najczęściej w widełkach 5 do 20 procent, zależnie od branży i programu. I koniec dyskusji. Nie zmienisz ceny, nie dorzucisz upsellu, nie poprawisz koszyka, nie ustawisz darmowej dostawy. Możesz tylko dowieźć lepszy ruch i lepiej go rozgrzać treścią.

Przykład? Polecasz produkt za 500 zł, program daje 10 procent prowizji. Twoje wynagrodzenie to 50 zł. Super, jeśli masz skalę i dobre SEO, ale to wymaga czasu. Drugi przykład: kurs online za 1000 zł i prowizja 20 procent. Wpada 200 zł. Tylko że nadal: to partner ustala cenę, landing, rabaty, czas trwania promocji. Ty jedziesz na cudzym silniku.

W dropshippingu sytuacja się odwraca. Masz kontrolę nad ofertą: ustalasz cenę, promocje, bundling, gratisy, możesz testować, zmieniać, poprawiać. Brzmi jak wolność? Jest wolność, ale jest też rachunek, który lubi zjadać marżę.

Prosty przykład liczbowy, bez cukru:

  • Kupujesz produkt u dostawcy za 70 zł, wysyłka do klienta kosztuje 15 zł (albo jest w tej cenie, zależy od umowy).
  • Sprzedajesz za 119 zł.
  • Na papierze masz 49 zł różnicy (119 minus 70).
  • Potem wchodzą koszty płatności, obsługi, zwrotów, i często największy gracz: reklamy.

Jeśli pozyskanie jednego zamówienia z reklam kosztuje Cię średnio 25 zł, to z 49 zł robi się 24 zł. Jeśli dojdzie zwrot raz na kilka, Twoja średnia spada dalej. I właśnie dlatego w dropshippingu wiele osób „ma sprzedaż”, a na koniec miesiąca patrzy i myśli: gdzie jest zysk?

W praktyce:

  • Afiliacja to mniej dźwigni, ale też mniej zmiennych do pilnowania. Zyski rosną, gdy rośnie ruch i zaufanie.
  • Dropshipping to więcej dźwigni, ale zysk jest wrażliwy na reklamę, logistykę i zwroty.

Chcesz mieć wpływ na ofertę? Dropshipping. Chcesz skupić się na treści i ruchu, bez walki o każdy koszt? Afiliacja.

Odpowiedzialność prawna i obsługa klienta, kto bierze na siebie problemy?

Tu jest największy „szok” dla osób, które mylą te modele. W afiliacji nie jesteś stroną transakcji. Ty polecasz, a sprzedaje partner. To oznacza mniej problemów na co dzień, bo nie odbierasz telefonów o paczkę, nie prowadzisz reklamacji, nie rozpatrujesz zwrotów. Jeśli klient ma pretensje do dostawy, to idzie do sklepu.

Ale uwaga, w afiliacji też możesz sobie narobić kłopotów, tylko innego typu. Jeśli robisz recenzje, rankingi, porównania, to musisz trzymać poziom rzetelności. Nie obiecuj cudów. Nie ukrywaj wad. Oznaczaj współprace i linki afiliacyjne zgodnie z zasadami (to buduje zaufanie i chroni Cię w razie sporu). Jeden przekręt w treści i tracisz coś cenniejszego niż prowizję, czyli wiarygodność.

W dropshippingu nie ma ucieczki. To Ty jesteś sprzedawcą. Klient kupuje u Ciebie, więc Ty odpowiadasz za cały proces, nawet jeśli paczkę pakuje hurtownia. W praktyce na Twojej głowie ląduje:

  • obsługa klienta (pytania, statusy, opóźnienia),
  • zwroty (terminy, formularze, zwrot płatności),
  • reklamacje i rękojmia (procedura, komunikacja, decyzje),
  • RODO (dane klienta, polityki, zgody),
  • regulamin sklepu i jasne informacje o dostawie.

To nie jest straszenie, to realia. Da się to poukładać, ale musisz mieć porządek od pierwszego dnia. Najprostsza zasada: wszystko, co klient ma wiedzieć, ma być napisane prosto i widocznie. Terminy, koszty, zwroty, kontakt. Bez kruczków.

Jeśli chcesz spać spokojniej, zrób dwie rzeczy:

  1. Skonsultuj wymogi prawne dla sklepu (regulamin, polityki, zwroty, RODO), choćby jednorazowo.
  2. Spisz krótkie procedury: co robisz, gdy jest zwrot, co robisz, gdy paczka nie dotarła, co robisz, gdy produkt jest wadliwy.

W afiliacji „problemy” są głównie w treści i reputacji. W dropshippingu problemy bywają w treści, reputacji, i jeszcze w logistyce oraz prawie. To jest cena kontroli. I teraz Ty decydujesz, czy ją płacisz.

Co wybrać, zależnie od twoich zasobów, umiejętności i celu?

W 2026 nie wygrywa „lepszy model”. Wygrywa dopasowanie. Masz budżet czy masz czas? Umiesz dowozić ruch z SEO i treści, czy wolisz cisnąć kampanie płatne? Chcesz budować markę sprzedawcy, czy wolisz być polecającym, który nie dotyka zwrotów?

Poniżej masz prostą mapę decyzji. Szybki skan i wiesz, gdzie jesteś.

KryteriumAfiliacjaDropshipping
Budżet na startNiskiŚredni lub wyższy (sklep, integracje, reklamy)
Czas dziennie1-2 h też ma sens (regularnie)Często 2-4 h, bo obsługa i operacja
Cierpliwość do testów reklamNiewymagana, choć pomagaZwykle wymagana (testy, optymalizacja)
Odporność na kontakt z klientemNiepotrzebnaWymagana (pytania, zwroty, reklamacje)
Chęć budowania markiMarka twórcy, ekspertaMarka sklepu, sprzedawcy
CelDługofalowy ruch i prowizjeKontrola sprzedaży i szybkie iteracje

Afiliacja będzie lepsza, jeśli chcesz budować treści i nie chcesz magazynu ani zwrotów! 

Afiliacja to model dla osób, które lubią robić jedną rzecz dobrze: tłumaczyć, porównywać, polecać. Bez pakowania paczek, bez „gdzie jest moja przesyłka?”, bez rękojmi. Tworzysz treści, ustawiasz linki, zbierasz prowizje. Reszta dzieje się u partnera.

Najczęstsze scenariusze, w których afiliacja dowozi wynik bez chaosu:

  • Blog tematyczny: poradniki, recenzje, „jak wybrać”, odpowiedzi na konkretne pytania z Google.
  • Kanał YouTube: testy, unboxingi, instrukcje, porównania, „po miesiącu używania”.
  • Porównania i rankingi: top 5, top 10, zestawienia w jednym miejscu (ludzie to uwielbiają, bo oszczędza im czas).
  • Newsletter: cotygodniowe polecenia, promocje, „co kupić i dlaczego” (tu działa zaufanie i powtarzalność).
  • Strony z odpowiedziami: krótkie, konkretne artykuły pod SEO, które łapią ruch cały rok.

To jest gra pod SEO i długofalowy ruch. Dzisiaj piszesz, jutro poprawiasz, za 3 miesiące zaczynasz widzieć wejścia, za 6-12 miesięcy treść potrafi pracować jak automat. Nie zawsze szybko, ale stabilnie.

Najważniejsze pytanie kontrolne brzmi: czy masz gotowość, żeby publikować regularnie i trzymać jakość, nawet gdy na początku jest ciszej? Jeśli tak, afiliacja jest jak sad. Najpierw sadzisz, potem zbierasz. I nie dźwigasz worków ze zwrotami. To robi różnicę.

Dropshipping ma sens, jeśli chcesz mieć własny sklep i umiesz dowozić reklamę oraz obsługę

Dropshipping wybierasz wtedy, gdy chcesz mieć własny sklep i realny wpływ na sprzedaż. Ty ustawiasz cenę, ofertę, koszyk, promocje. Możesz przyspieszać wynik reklamą, testować produkt po produkcie, wymieniać elementy strony i patrzeć w liczby. Szybko. Konkretnie. Bez zgadywania.

Ten model pasuje do osób, które:

  • lubią testowanie ofert (różne produkty, warianty, ceny, zestawy),
  • mają frajdę z kampanii płatnych (Meta, Google, TikTok Ads) i potrafią liczyć koszt pozyskania,
  • robią szybkie iteracje (zmiana opisu, zdjęć, landing page, checkoutu, komunikatu).

Tylko pamiętaj, dropshipping to nie jest „wrzucam 200 produktów i czekam”. Tu wygrywa operacja. Cztery filary muszą się spinać, inaczej wszystko sypie się jak domek z kart:

Dostawca (pewność stanów i realizacji), logistyka (śledzenie, paczki, terminy), jakość produktu (zgodność z opisem, mało zwrotów), czas dostawy (uczciwie komunikowany). Do tego dochodzi proces zwrotów i wsparcia. Klient pisze do Ciebie, nie do hurtowni. I będzie pisał, gdy coś utknie.

Jeśli masz odporność na kontakt z klientem i umiesz ogarnąć reklamę, dropshipping daje tempo. Jeśli nie, będziesz „gasić pożary” zamiast budować zysk. Prosta zasada: sklep to nie tylko strona, to obsługa. Codziennie.

Model hybrydowy, jak łączyć afiliację i dropshipping bez chaosu?

Hybryda ma sens, ale tylko wtedy, gdy trzymasz porządek. Jeden przekaz, jasne intencje, czytelne decyzje dla klienta. Inaczej robi się miszmasz: trochę polecasz, trochę sprzedajesz, a odbiorca nie wie, komu ufać i gdzie kupić.

Dwa proste warianty, które działają i nie rozwalają głowy:

  1. Startujesz od afiliacji, potem odpalasz sklep z wygranych kategorii
    Najpierw robisz treści: rankingi, porównania, recenzje. Patrzysz, co klika i co kupują. Gdy widzisz, że dana kategoria konwertuje, budujesz sklep tylko na tych produktach lub wąskiej niszy. Efekt? Nie strzelasz na ślepo. Opierasz sklep na danych z realnego ruchu.
  2. Masz sklep dropshipping, a do tego budujesz treści pod SEO i dorzucasz afiliację jako alternatywę
    W sklepie sprzedajesz główną ofertę. W treściach łapiesz długi ogon z Google (pytania, porównania, poradniki). A jeśli czegoś nie masz na stanie, nie chcesz tego sprzedawać, albo wiesz, że u partnera jest lepsza opcja, wtedy link afiliacyjny działa jako „plan B” dla czytelnika.

Jedno ostrzeżenie, bo tu ludzie robią błąd hurtowo: nie mieszaj komunikatów. Na stronie produktu sprzedajesz. W artykule porównawczym możesz polecać, ale jasno. I zawsze oznaczaj linki afiliacyjne. Krótko, widocznie, bez krętactwa. Zaufanie to waluta. Jak ją przepalisz, żaden model Cię nie uratuje.

Jak zacząć bez kosztownych błędów, szybka checklista dla obu modeli! 

Chcesz wystartować i nie wtopić na prostych rzeczach? To nie jest moment na „jakoś to będzie”. Tu wygrywa prosty plan, szybkie wdrożenie i liczby. Poniżej masz dwa minimalne plany na 30 dni, bez ozdobników. Zrobisz je konsekwentnie, to po miesiącu będziesz wiedzieć, czy ten model ma sens (dla Ciebie, Twojego czasu i Twojej głowy).

Na koniec dorzucam wspólne zasady, bo bez nich i afiliacja, i dropshipping potrafią wyglądać jak bieganie w kółko.

Minimalny plan startu w afiliacji na pierwsze 30 dni! 

Afiliacja działa wtedy, gdy łapiesz intencję zakupową, a nie tylko ciekawość. Czyli nie „co to jest”, tylko „jaki wybrać”, „ranking”, „opinie”, „vs”, „najlepszy do…”. To jest ruch, który kupuje. Reszta to hałas.

W pierwsze 30 dni nie próbuj być portalem. Bądź snajperem. Oto plan w 6 krokach:

  1. Wybór niszy i intencji: weź 1 obszar i 1 typ odbiorcy. Zapisz 10 pytań, które kończą się zakupem (np. „jaki sprzęt do…”, „najlepsze w budżecie…”, „X czy Y?”).
  2. Lista 10 tematów treści: zrób miks: 4 poradniki „jak wybrać”, 3 porównania, 2 recenzje, 1 ranking. Każdy temat ma prowadzić do decyzji, nie do czytania dla sportu.
  3. Wybierz 3 programy partnerskie: nie bierz dziesięciu na raz. Sprawdź: czas cookie, zasady atrybucji, akceptację treści, dostęp do deep linków. Trzy wystarczą, żeby nie rozjechać się w linkach i raportach.
  4. Podstawy SEO on-page: jedna fraza główna na artykuł, sensowne nagłówki, krótki lead, sekcje „dla kogo”, „plusy i minusy”, „co wybrać”. Dodaj FAQ, bo to podbija dopasowanie do zapytań.
  5. Proste CTA (wezwania do działania): koniec z „kliknij tutaj” bez kontekstu. Daj 2 miejsca z CTA: po sekcji porównania i w podsumowaniu. Pisz jasno: „Sprawdź cenę i warianty”, „Zobacz opinie”.
  6. Zbieranie maili i pomiar: wrzuć prosty lead magnet (checklista, mini-poradnik PDF, lista polecanych produktów). Ustaw analitykę klików w linki i podstawowe zdarzenia (klik w partnera, zapis do newslettera). Po 2 tygodniach zobacz: które tematy mają klik, a które tylko wejścia.

Na koniec ważne: treści w afiliacji się starzeją. Ceny, modele, regulaminy, dostępność. Wpis, który działa, odświeżaj co kilka miesięcy (daty, zdjęcia, rekomendacje, linki). To często daje większy efekt niż pisanie od zera.

Minimalny plan startu w dropshippingu na pierwsze 30 dni! 

Dropshipping kusi, bo „sprzedajesz od razu”. Prawda. Tylko że w praktyce sprzedajesz też coś jeszcze: spokój klienta. A ten spokój zależy od dostawy, zwrotów i komunikacji. Jeśli to olejesz, reklamy mogą iść, zamówienia też, a potem zaczyna się walka o reputację.

Pierwsze 30 dni potraktuj jak test systemu. Oto plan w 7 krokach:

  1. Wybór kategorii i dostawcy: wybierz jedną kategorię i 5 do 15 produktów. Sprawdź stany, czas wysyłki, sposób pakowania, obsługę zwrotów. Jeden solidny dostawca jest lepszy niż trzech przeciętnych.
  2. Próbne zamówienie produktu: kup jak klient. Zmierz realny czas dostawy, zobacz jakość opakowania, zgodność z opisem. To jest Twoja „inspekcja na wejściu”. Bez tego sprzedajesz w ciemno.
  3. Polityka dostawy i zwrotów: napisz prosto, po ludzku. Terminy, koszty, adres zwrotu, kto płaci za odesłanie, ile trwa zwrot pieniędzy. To nie jest ozdoba sklepu, to redukcja spornych sytuacji.
  4. Opisy i zdjęcia, bez ściemy: opisy mają odpowiadać na pytania i zdejmować obawy. Zdjęcia mają pokazywać produkt realnie (wymiary, detale, zastosowanie). Mniej marketingu, więcej konkretu.
  5. Konfiguracja płatności i koszyka: ustaw płatności, wysyłki, e-maile transakcyjne, statusy zamówień. Zadbaj o komunikaty po zakupie (co dalej, kiedy wysyłka, gdzie tracking).
  6. Prosta obsługa klienta: jedna skrzynka e-mail, jeden formularz, gotowe odpowiedzi na 10 pytań (dostawa, zwrot, faktura, zmiana adresu, reklamacja). Reaguj szybko. Cisza robi zwroty.
  7. Pierwsze testy reklam i liczenie ROAS oraz marży po kosztach: startuj małym budżetem i testuj kreacje, nie sto produktów naraz. Licz marżę po wszystkim: koszt produktu, wysyłka, prowizje płatności, reklama, obsługa. I koniecznie dolicz zwroty oraz opóźnienia w dostawie, bo to są koszty, które nie pytają o zgodę.

Jeśli po miesiącu widzisz sprzedaż, ale marża „znika”, to nie jest pech. To znak, że musisz poprawić ofertę, koszty pozyskania, albo jakość dostawcy. W dropshippingu liczby nie kłamią.

Wspólne zasady dla obu modeli (żeby nie kręcić się w kółko):

  • Analityka od 1. dnia: mierz kliknięcia, zapisy, zakupy, koszt pozyskania. Bez tego zgadujesz.
  • Testy małym kosztem: jedna nisza, jedna kategoria, krótka lista tematów lub produktów. Najpierw dowód, potem skala.
  • Wiarygodność: nie obiecuj cudów, nie ukrywaj wad, komunikuj jasno warunki. Zaufanie to paliwo, bez niego stoisz.
  • Narzędzia jako kategorie: potrzebujesz tylko podstaw, edytor treści, narzędzie SEO do researchu, analityka i tagowanie linków, e-mail marketing, system do obsługi zgłoszeń, panel reklamowy. Reszta dopiero, gdy masz wynik.

Podsumowanie!

Afiliacja to mniej ryzyka i mniej operacji, robisz treść, dowozisz ruch, a sprzedaż i obsługa są po stronie partnera. Dropshipping to większa kontrola nad ceną i ofertą, ale też większa odpowiedzialność, bo Ty ogarniasz płatności, zwroty i klienta. Wybierz jeden model na start i trzymaj się go przez 30 dni, ustaw prosty cel (np. 10 treści pod SEO albo 20 testowych zamówień z reklam), mierz liczby i poprawiaj tylko to, co naprawdę działa. DOPASOWANIE wygrywa, nie ego ani modne hasła.

Na koniec zrób sobie test uczciwości, odpowiedz na 3 pytania: jaki masz budżet, ile masz czasu tygodniowo, czy jesteś gotowy na obsługę klienta? Jeśli odpowiesz szczerze, wybór zrobi się prosty, i ruszysz bez kręcenia się w kółko. Dzięki za lekturę, daj znać w komentarzu, co wybierasz i dlaczego.